niedziela, 23 sierpnia 2015

Plany planami, a życie pisze własne scenariusze...

Hej,

przepraszam,że tak długo nie pisałam, ale zupełnie nie mam na nic czasu. Grunt, że o blogu nie zapomniałam:) Pisząc ostatniego posta o noworocznych postanowieniach nie przypuszczałam, że w moim życiu tak wiele się zmieni:) Po prostu rzeczywistość zweryfikowała moje zamiary. Jedno sobie uświadomiłam: nie warto niczego planować, ponieważ zdarzy się to co jest już dawno nam zapisane:)

W każdym razie niczego nie żałuję:) Wy też nie żałujcie,bo życie ma się tylko jedno a przede wszystkim koniec czegoś może być początkiem czegoś lepszego! Nie warto też na siłę trzymać się czegoś co najwidoczniej nie jest nam pisane:)

Koniec tych mądrości:) Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć:) Strasznie dużo się tego nazbierało:) Dziś może tak ogólnie, a w kolejnych postach (sobotnich) będę się rozwijać:D Zaczynamy!:)

Do pracy w moim call center wróciłam. W sumie zarobki dobre, ale praca ta zabiera mi bardzo dużo czasu. Wracam do domu i jedyne na co mam ochotę to sen. Dostałam propozycję pisania na portalu sportowym: NiceSport.pl, ale przyznam, że właśnie przez pracę, choć bardzo chcę pisać nie mam czasu... Nie wiem jak to się potoczy. Mam nadzieję, że najlepiej jak tylko będzie mogło:)

Jak pamiętacie interesuje się męską siatkówką. To się nie zmieniło, wręcz przeciwnie: kręci mnie ona jeszcze bardziej! :) Po części będę pisać o niej swoją pracę licencjacką:) A propo uwierzycie, że jestem już studentką trzeciego roku dziennikarstwa? :) Tak niedawno zaczynałam swoją przygodę ze studiami:) Czas ucieka bardzo szybko... W tym roku byłam na dwóch siatkarskich meczach i miałam różne przygody, ale o tym więcej na moim drugim blogu, właśnie o siatkówce: http://siatkapasjaisport.blogspot.com  Zapraszam:) Tam też następuje reaktywacja:D

Co więcej u mnie? Miałam ciekawe wakacje. Między innymi byłam tydzień w Niemczech, dzięki czemu bliżej poznałam kulturę i nawyki Niemców. O tym już niebawem:) Już dwa miesiące jestem singielką:) Przyznam początki bywają trudne, ale z czasem jest o wiele lepiej:) Kiedyś też coś o tym napiszę:) Przy okazji polecam  nowy serial TVN-u "Singielka":) Transmisja już od października:) W moim laptopie ponownie zagości Filip Bobek i Julia Kamińska, oraz urocza Paulina Chruściel i przystojny Mateusz Janicki. Oficjalny profil serialu możecie znaleźć tu: https://www.facebook.com/pages/Singielka-TVN/499481093534081 :)

Z grubsza tu tyle:) Czytajcie i komentujcie mnie dalej:)

Polecam:)

Justyna:-)


Ps.1. Tak mniej więcej teraz wyglądam:) Jakbyście zapomnieli :D 

Ps.2. Zapomniałam wspomnieć, że od pewnego czasu noszę aparacik ortodontyczny, aby mieć jeszcze ładniejsze ząbki:)

wtorek, 6 stycznia 2015

Postanowienia noworoczne

Hej,

no właśnie macie jakieś postanowienia noworoczne? U mnie w głowie kilka się pojawiło:)

Przede wszystkim chciałabym aby ten Nowy Rok był tak cudowny jak jego początek, ale żeby tak się stało muszę jeszcze nad sobą popracować. Poza tym to jeszcze trochę chciałabym schudnąć, pozytywnie zaliczyć drugi rok studiów i być lepiej zorganizowaną osobą, aby na wszystko i dla wszystkich starczyło mi czasu. Oczywiście ważną sprawą jest również to, aby nie opuszczała mnie nigdy chęć pisania dla Was. Po prostu za rok chciałabym być lepszą Justyną niż jestem w chwili obecnej:) Piszcie o Waszych postanowieniach w komentarzach. Ciekawa jestem bardzo co Wy postanowiliście:)

Teraz kilka informacji. Czeka mnie ciężki miesiąc. Zaliczenia po pierwszym semestrze na uczelni muszę pogodzić z Chłopakiem, treningami i pracą. No właśnie. Jeśli mi się uda ( przypuszczam, że tak:)) to od trzeciego tygodnia stycznia wracam do call center( życie w Warszawie okazało się być bardzo kosztowne). Cieszę się bardzo, że czeka mnie tyle zadań tych mniejszych i większych, ale jest we mnie obawa czy wszystko uda mi się pogodzić. Mam jednak cichą nadzieję, że tak:)


Nowy rok przyniósł ze sobą na mojego bloga nowy wygląd. Taki pozytywny. Wierzę, że Wam też się podoba:) Życzę Wszystkim, aby wytrwali w złożonych przez siebie postanowieniach. Jeszcze raz: Szczęśliwego Nowego Roku!:)

Dorzucam jeszcze piosenkę:)

https://www.youtube.com/watch?v=jrJdGIJWfjE

Justyna:)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nowy rok, nowe możliwości!

Hej Wam Wszystkim w Nowym 2015 Roku !
 
Chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia płynące prosto z mojego serducha. Przede wszystkim życzę Wszystkim dużo miłości, bo ona nadaje każdemu życiu sens, niech otaczają każdego z Was sami życzliwi ludzie z pozytywną energią. Oczywiście masę zdrowia jak u rybki, bo bez niego nie można nic. Ponadto pogody ducha, tysiące powodów do uśmiechu każdego dnia, mało smutku a dużo radości, szczęścia, pomyślności, głowy pełnej szalonych pomysłów i wytrwałości w dążeniu do spełnienia najskrytszych marzeń:) 

Justyna:)

piątek, 21 listopada 2014

Czas nadrabiać zaległości... Przepraszam Moich wiernych czytelników

Hej,

cóż... tak przyznaję: jestem kompletnie niezorganizowana. Pociecha w tym, że metodą prób i błędów staram się to zmienić. Wstawię teraz kilka moich zaległych a spisanych na kartce postów:) Postaram się to uczynić do końca tego tygodnia. Następnie zaś notki będą pojawiać się w weekendy co dwa tygodnie. Jeśli coś zwróci moją uwagę to postaram się pisać na bieżąco. Tyle moich wstęnych przeprosin, marudzeń i obietnic...

Polska -  Mistrz Świata 2014


Ależ to były nerwy...Emocje sięgnęły zenitu w secie czwartym półfnału. Myślałąm, że zemdleję. Potem to już była bajka z przygodami...

Po raz ostatni w tym roku o siatkówce:) Dziś można rzec wspomnień czar...

Trzecia faza poszła nam śpiewająco. Odesłaliśmy Rosjan do domu, a pokonanie Brazylii sprawiło, że spotęgowała się moja wiara w siłę polskiego teamu:)


Półfinał to była wojna nerwów. Niemcy niby łatwy przeciwnik, jednak nam grało się z zachodnimi sąsiadami ciężko. Myślałam, że eksploduje. Bałam się, że to koniec. W końcu stawka wysoka. Wszystko albo nic, ale wytrwałam do końca i udało się:)

Finałowa niedziela to było piekło na ziemi. Nie mając w Warszawie telewizji wykupiłam dostęp do meczy przez internet ( 100 zł ), ale podczas rozgrywki o złoto strona nie działała! Wyobrażacie sobie: obejrzłam wszystkie spotkania, a tego najważniejszego( dostępnego dla wszystkich) nie mogłam... Pozostała mi tylko relacja pisemna na www.wp.pl....

Pierwszy przegrany set i myśl: to rozgrzewka, teraz dopiero odpalą! Jak się póżniej okazało siatkarze pokazali na co ich stać:) Mi natomiast z pomocą przyszedł kolega z liceum. Mianowicie od drugiej partii oglądałam wszystko przez skypa. Warunki iście survivalowe, ale o dziwo wszystko było widać:D Do dziś jestem wdzięczna, że chłopak tak się poświęcił, żebym mogła obejrzeć mecz. Dzięki raz jeszcze ! ;-)

Już w trakcie przeżywania trzeciego seta czułam, że mamy to:) Jednak gdy boisko dotknęła piłka meczowa nie mogłam w to uwierzyć. Po prostu niesamowite, niewiarygodne... Szczęście mieszało się z niedowierzaniem,  a uśmiech z łzami. Te uczucie... Dajsz z siebie tyle, kibicujesz z całych sił a w zamian nasi siatkarze wygrywają. Wspaniali. Jeszcze raz wielkie brawa dla nich i podziękowania za włożony wysiłek i serducho w przygotowania do tej imprezy i nie tylko. 

Mam nadzieję przy tym, że wspaniała piątka doświadczonych zawodników m.in. Mariusz Wlazły i Michał Winiarski nie odejdzie i pozostanie z polską reprezentacją do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Choć wiem ile kosztują ich takie występy. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Wszystko jednak kiedyś musi dobiec końca... Nadzieje umiera we mnie jednak ostatnia:)

To były cudowne, trzy siatkarskie tygodnie, które połębiły moją miłość do tego sportu i naszych siatkarzy:) Jestem dumna z tego, iż wiernie im kibicuje od lat zawsze i wszędzie, w dobrych i złych chwilach, bo chłopcy są tego warci. Życzę im jeszcze więcej sukcesów:)  


Dołączcie do naszej rodziny także i Wy, Moi drodzy Czytelnicy !

Cieszę się, że udało nam się sięgnąć po złoto dodatkowo dlatego, że po części zwycięscy siatkarze zatuszowali sprawę kodowania meczy przez Polsat. Wspomina o tym w swojej radiowej audycji mój znajomy ze studiów. Serdecznie zachęcam Was do posłuchania jego twórczości: internetowa strona radia Praga, czwartki godzina 20:00:) Polecam:) Tam też można znaleźć odcinki archiwalne. Poniżej link do słuchowiska o Margaret i MŚ w siatkówce:) 


Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie! Czekam :)

Pozdrawiam,

Justyna ;-)

wtorek, 16 września 2014

Postanowienia prawie zrealizowane !

Hej:)


Długo zbierałam się do napisania czegoś nowego. Przyznam nie było mi jakoś " po drodze" z laptopem. Złożyło się na to wiele czynników. Na szczęście w końcu znalazłam chwilkę:) Dzisiejsza notka dotyczyć będzie zrzucania zbędnych kilogramów:)

Mianowicie schudłam dwa kilo! Przyznam to niewiele, ale czuje się dużo lepiej;-) Nie robiąc nic nadzwyczajnego. Zmieniłam tylko odrobinę moje nawyki żywieniowe: jem częściej, ale mniej i staram się unikać słodyczy:) Nie jest tak ciężko jak wcześniej myślałam:) Wystarczy tylko odrobina dobrej woli:)

Poza tym stałam się czytelniczką i fanką zarazem magazynu : "Shape":) Naprawdę świetne czasopismo!Po pierwsze motywuje ono do działania, dzięki czemu można szybko zmienić nastawienie kiedy chce się schudnąć. Pomocne są także wywiady z gwiazdami oraz przedstawiane ćwiczenia, które można samodzielnie robić w domu:) Kącik kuchenny też jest starannie przygotowywany. Dowiecie się z niego wiele niezbędnych informacji o różnych dietach, wartościach odżywczych produktów i o tym co zdrowe a co nie. Na co należy zwracać szczególną uwagę przy dobieraniu tego co jemy.

No i oczywiście są bezcenne dodatki z ćwiczeniami Ewy Chodakowskiej. Nie jestem może jej wierną fanką, ale sądzę, że sposoby Pani Ewy są bardzo skuteczne ;-) Odczuć to można bardzo szybko po jednym treningu z dodawanymi do miesięcznika płytkami :)

Od października dodatkowo zapisuje się na siłownię:) Razem z chłopakiem:) Długo nie musiałam go na szczęście namawiać:) Myślę, że na dalsze efekty nie będę musiała długo czekać:) Przynajmniej mam taką nadzieję;-) Także każdy kto chce schudnąć może to zrobić w prosty i przyjemny sposób ;-)

Poza tym muszę Wam się przyznać, że jestem mega szczęśliwa:)Tworząc tego bloga postanowiłam sobie kilka rzeczy i większość udało mi się spełnić ! ;-) Piszę dla Was i mam coraz więcej wejść za co serdecznie Wam dziękuję;-) Jesteście cudowni! ;-) Poza tym ten post udowadnia , że zrzuciłam kilka kilo i na tym nie koniec:)Ponadto mój angielski się poprawił. Znalazłam dość fajną pracę i troszkę zarobiłam, a niedługo Berlin ;-) Jestem taka podekscytowana i.. spełniona:) Czuję, że podczas przerwy studenckiej udało mi się osiągnąć tak wiele i nie zmarnowałam ani sekundy wolnego czasu:) 

Przyznam troszkę Was zaniedbuję, ale posty będą się pojawiać nadal.Choć zapewne zmieni się odrobinę ich tematyka... Połknęłam tego blogowego bakcyla;-) Będę starać się szukać jeszcze więcej wolnego czasu na pisanie dla Was:)

Teraz nieustannie oglądam siatkarski mundial, który mocno przeżywam. Przed Polakami trudne zadanie. W walce o półfinał nasi chłopcy muszą stawić czoła dwóm potęgom: Brazylii i Rosji. Nie wiem jak tego dokonamy, ale wierzę, że będziemy walczyć do ostatniej piłki i damy radę;-) Ja będę zagrzewać siatkarzy i zdzierać gardło przed laptopem:D Zobaczymy jak to będzie, ale musi być dobrze, a nawet lepiej ;-) Trzymajcie kciuki;-)

Ściskam Was mocno i pozdrawiam:)


Justyna:)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Warto marzyć ! ;-)

Hej, a teraz mini opowieść o tym jak to odrobiny szczęścia nigdy za wiele ;-)

Wiem, wiem miałam już nie pisać o siatkówce, ale no właśnie zawsze jest jakieś: ale:D Muszę opowiedzieć Wam o tym co mi się ostatnio przydarzyło:) Polecałam Wam film o siatkarzach "Drużyna" na który sama się wybierałam, prawda? 
Otóż libero reprezentacji męskiej siatkówki Krzysztof Ignaczak na swoim blogu ogłosił konkurs którego wygraną było pięć zaproszeń na przedpremierowy pokaz filmu z udziałem jego twórców i siatkarzy, który odbędzie się w Warszawie 5 sierpnia w Złotych Tarasach. Jak się domyślacie wzięłam w nim udział bez chwili zawahania :) Niestety wygrać się nie udało;( Postanowiłam jednak pójść za ciosem i wybrać się tego dnia po pracy do galerii chociażby po to, by zdobyć kilka autografów:) 
Na miejscu byłam pół godziny przed planowaną prapremierą. Udało mi się cyknąć fotkę m.in. z siatkarzem  Michałem Ruciakiem i dziennikarzem sportowym Polsatu Jerzym Mielewskim ( z którym zamieniłam nawet kilka zdań :))

















Już miałam się zbierać do domu kiedy to podeszła do mnie i mojego chłopaka(który był ze mną)pewna dziewczyna i spytała czy nie chcemy dwóch biletów na film o siatkarzach, bo jej " nie chce się iść"! Nie pytajcie mnie co wtedy poczułam:) Kolana ugięły się pode mną, w jakimś amoku odpowiedziałam jasne, dziękuję i po sekundzie zauważyłam bilety w swojej drżącej dłoni. Pomyślałam: cud ! Przeszłam przez bramkę i weszłam na wypełnioną już po brzegi salę kinową. Zajęłam miejsce obok Pana Marka Magiery( prowadzącego na żywo każdy mecz Polaków) i wciąż nie dowierzając w to co się dzieje obserwowałam wszystko wokół. Czułam jak pochłaniam wszystko jak gąbka:)
Tak naprawdę to nie było w tym nic szczególnego, a nawet teraz szczerze mówiąc wiele rzeczy było jak dla mnie nie dopracowanych przez organizatorów imprezy, ale będąc na miejscu to była hmmm po prostu magia ! ;-) No i nieobecność większości siatkarzy ogromnie mnie zawiodła przede wszystkim:(
Jeśli chodzi o film to całkiem niezły. Choć dla mnie zdecydowanie za krótki, ale w tej kwestii jestem nieobiektywna, bo ja o siatkarzach mogę słuchać, a tym bardziej ich oglądać dniami i nocami, więc co to dla mnie te 1,5 h:) Poza tym jedyne co mi się nie podobało to fakt, iż samych kulisów pracy było mało, a całość opierała się na fragmentach meczy czy wywiadach. No, ale ujdzie w tłoku:)
Po pokazie był mini bankiet. Ja zagadałam do siatkarza Łukasza Kadziewicza, a poza tym zrobiłam sobie fotkę z Karoliną Szostak:) Naprawdę schudła! A propo o moich postępach w tym temacie będzie jeden z kolejnych postów:)
 

Po tym wydarzeniu zrozumiałam jedno: Wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń ! Nadzieja umiera ostatnia, a o swoje trzeba walczyć do utraty sił:) Kto się ze mną zgadza? ;-)

Na koniec tego postu chciałabym pozdrowić mojego znajomego ze szkolnych lat :) Mega pozytywnego człowieka:), któremu obiecałam tę jakże cenną linijkę mojego wpisu:-D

Ps. Odezwę się niebawem, bo kilka ciekawostek w głowie jeszcze mam:)

Justyna:)


Urokliwy Wrocław:)


Hejka:)

Na początku chciałabym Was serdecznie przeprosić za długą nieobecność, ale praca, wyjazdy i przyjazdy różnorakie nie zostawiły mi czasu nawet na sen....
Obiecałam kiedyś, że napiszę o wrażeniach z pobytu we Wrocławiu. Wprawdzie było to już ponad rok temu ( Jejciu jak ten czas szybko płynie!), ale najważniejsze rzeczy pamiętam:) Ostrzegam będzie dużo zdjęć ;-) Podróż do Wrocławia była pierwszym wspaniałym wypadem z Moim Chłopakiem Darkiem:*
Zatrzymaliśmy się w hotelu Premiere Classe. Przyznam, że nie żałowałam. Za jedną noc zapłaciliśmy 100 zł( biorąc pokój twin). Plusem był fakt, iż znajdował się on niecałe 15 minut od Głównego Dworca,więc bez problemu go odnaleźliśmy. Blisko mieliśmy też przystanek autobusowy prosto do centrum. Poza tym miła obsługa, schludne i czysto:) No nie ma na co narzekać. Także tego jeśli kiedyś ktoś będziecie we Wrocku to wie już gdzie jest jakieś fajne lokum:)
Oczywiście pierwszym punktem naszego zwiedzania była Starówka i nie byłoby w niej nic nadzwyczajnego jak dla mnie gdyby nie to, że jest mega duża i łatwo się pogubić:) Zainwestowaliśmy zatem w mini przewodnik z ... krasnalami :) No właśnie myślę, że to właśnie mini pomniczki krasnali w dużej mierze tworzą klimat stolicy Dolnegośląska ;-) Jest ich ponad dwieście, a nam przez kilka godzin udało znaleźć się zaledwie 50 :-) Najbardziej zachwycił mnie Wroclovek ;-) Przecudowny i uroczy ;-) Na zdjęciu poniżej ;-)

Są takie strasznie malutkie, że naprawdę ciężko je odnaleźć, ale jaka frajda, gdy już się uda ta sztuka! ;D Zaciesz na twarzy jak u małego dziecka:) No przynajmniej u mnie tak było:) Poniżej jeszcze kilka fotek ze Starego Miasta zrobionych przez Mojego Osobistego Fotografa ;-* . Podziwiajcie:) Mam nadzieję, że zachęcą Was do zwiedzania Wrocławia, bo naprawdę warto:)



Kolejnym etapem wycieczki było zorientowanie się jak dotrzeć na mecz siatkarski, czyli do Hali Stulecia:) Nie omieszkaliśmy też odpocząć przy zjawiskowej fontannie i .... przez chwilę poczuć się jak mieszkańcy Japonii ! Jak się pewnie domyśliliście zwiedziliśmy również ogród Japoński:) Naprawdę niepowtarzalny nastrój i widoki ! Tak spokojnie i zielono!  Niesamowicie! Przyznam, że chyba złapałam "tamten" klimat ;-) A teraz znów kilka fotek :) Żeby nie było nudno :D

                                                                    






Zaglądnęliśmy też do ZOO. Choć przyznam, że jakoś mnie nie zachwyciło. Podobne do warszawskiego jak dla mnie:) Wieczorkiem zrobiliśmy sobie z Chłopakiem romantyczny, mały wypadzik na miasto. Nie żałuję! Cudny jest Wrocław nocą ! Przy okazji trafiliśmy na grupkę chłopaków robiących sobie fotkę na takim o krzesełku:P
Malutkie co nie? :D Przyznam, że nie wiem co ono ma oznaczać i w jakim celu tam stoi. Jako ozdoba ulicy? Być może w każdym razie zwraca uwagę przechodniów:) No trudno, żeby było inaczej jak jest takiej wielkości, prawda? :)

Zwiedziliśmy też tzw. Panoramę Racławicką. Punkt dla miłośników historii:) Przyznam, że mnie także poruszył:) Widać ogrom pracy włożony przez jej twórcę, a szczególnie dbanie o każdą drobnostkę. W każdym razie efekt wow :)  Natomiast tym z Was, którzy lubią spacerować polecam okolice Mostu Tumskiego. Można nawet przepłynąć się statkiem po rzece:)Piękne widoczki:) Z resztą Uniwersytet Wrocławski też robi ogromne wrażenie:)

Na koniec dodam, że dworzec główny we Wrocławiu to prawdziwa perełka. Życzyłabym sobie, żeby każde miasto miało taki lub chociażby podobny postój kolejowy i autobusowy:)
Reasumując: podróż była w 100 % udana:) Pomijam oczywiście fakt, że siatkarze wygrali wtedy z USA 3:1:P  A tak na poważnie. Jeżeli nie wiecie co robić mając kilka dni urlopu polecam wyskoczyć choć na chwilkę do urokliwego Wrocka, aby poczuć jego naprawdę świetny klimat:) Najlepiej we dwójkę lub większą grupką:)
Pozdrawiam:)

Justyna:)